Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus. Każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

Wideo na niedzielę:

O. Paweł Gużyński i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Wszystko rozgrywa się pomiędzy Słowem Boga, sercem człowieka a „porywającą” działalnością złego. Jeśli człowiek nie robi wysiłku, nie stara się pokonać swojej ignorancji, staje się bardzo łatwym łupem dla „złego”. Bóg przemawia do ludzkiego serca – serce nie rozumie, a „zły” przychodzi i mówi swoje: „to są głupoty, to są pierdoły, nie można tego słuchać, to ci szczęścia nie przyniesie…”.
Bóg mówi swoje, Bóg dokonuje swego, Bóg ciągle nas konfrontuje mówiąc do nas. A od decyzji każdego z nas zależy wszystko, zależy to, jak będzie.

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
W co Bóg zainwestował

Norbert Kuczko OP

Iz 55, 10-11 • Ps 65 • Rz 8, 18-23 • Mt 13, 1-23

W krakowskim klasztorze bracia codziennie śpiewają nieszpory, zajmując miejsce w neogotyckich, strzelistych stallach. Pełne są one ornamentów oraz roślinnych motywów, natomiast wyższa część zwieńczona jest postaciami świętych, nad którymi znajdują się aniołowie z instrumentami. Ktoś mógłby powiedzieć – ławki jak ławki, czym tu się zachwycać albo czemu się dziwić? Kiedyś zwróciłem uwagę na to, że stojąc w tych stallach, opieram łokcie o jakieś niewygodne zdobienie. Dopiero po pewnym czasie się zorientowałem, że ten uwierający mnie element to wyrzeźbiona fala wody. Dla odmiany w moje plecy wpijał się wijący się ku górze strzelisty roślinny ornament. Wtedy wszystko złożyło się w całość. Dotarło do mnie, że krakowskie stalle zawierają w sobie opowieść o dojrzewaniu i wzroście. Słowo Boże jest jak żywa woda, która obmywa i przepływa przez życie człowieka. Kiedy Słowo jest przyjmowane, dokonuje się wzrost, co symbolizują pnące się ku górze, roślinne motywy. Owocem tego ma być świętość i wspólne z aniołami oddawanie chwały Bogu w wieczności. Problem w tym, że wzrost najczęściej nie jest zjawiskiem spektakularnym ani gwałtownym, a my lubimy szybkie efekty. Skoro nie zawsze je widać, dopada nas zniechęcenie. Dlatego w dojrzewaniu potrzebna jest cierpliwość. I o tym mówi Bóg do Izajasza, kiedy zapewnia go, że podobnie jak deszcz i śnieg, który spada na ziemię, nie powraca do nieba, dopóki nie nawodni ziemi i nie zapewni urodzaju, tak również Bóg tak długo będzie rozsiewał swoje Słowo, dopóki nie przyniesie ono owocu, czyli mojego zbawienia.

Kiedy ktoś chce osiągnąć sukces w biznesie, tworzy plan, bada rynek, sprawdza, w co należy inwestować, a czemu nie warto poświęcać uwagi. Bóg najwyraźniej za nic ma zasady ekonomii, ponieważ najważniejszą zasadą, którą się kieruje, jest moje zbawienie. Dlatego jest inwestorem hojnym, a nawet rozrzutnym. Bóg siewca rzuca Słowo życia wszędzie tam, gdzie jest szansa na owoc, także tam, gdzie szanse na zakiełkowanie i wzrost są niewielkie. Świadomość wielkiej hojności Boga jest dobrą okazją do tego, żeby przyjrzeć się swojemu życiu i rozpoznać, gdzie są obszary utwardzonej drogi, która nie chce albo boi się przyjąć Bożą prawdę. Gdzie są tereny pełne chwastów i cierni, na których dokonując bilansu zysków i strat, wybieram to, co karmi egocentryzm. Gdzie moje życie przypomina skałę, na której z radością przyjmuję zaproszenie Boga, ale kiedy przychodzą przeciwności i trudy, wybieram chwiejną „stabilność” własnej niestałości zamiast zaufania Temu, który jest skałą. W końcu warto zobaczyć, gdzie Słowo owocuje i jakie przynosi owoce. Bóg jest hojny i taki będzie, ale ode mnie zależy, czy przyjmę Jego Słowo i czy będzie ono we mnie wzrastało.

 

Ogrodnik

Stanisław Nowak OP

Iz 55, 10-11 • Ps 65 • Rz 8, 18-23 • Mt 13, 1-23

Słowo i Duch mają jedno źródło, są to usta Boga Ojca, który je posyła. Najpierw słowo, aby przygotowało drogę dla Ducha: tak właśnie Jezus obiecuje, że strumienie Wody Żywej popłyną z Jego wnętrza (J 7, 37–39). A potem Duch Ożywiciel rzeczywiście zostaje wylany z Jego krwiobiegu na cały Kościół, Jego Ciało. Wszystkie dary Boże są nieodwołalne (Rz 11, 29), dlatego Bóg nie przestaje dawać nam słów, które żyją i przygotowują na przyjęcie Ducha Parakleta, którego przywołuje w nas Słowo Wcielone, od momentu chrztu. Na drodze posłanego słowa i Ducha jest Jezus Chrystus żyjący w każdym z nas.

On tętni życiem, bo właśnie te dwa kanały splatają się w Nim i łączą nas z Bożym Sercem. Jezus nie kumuluje wody w sadzawkach, ale naśladuje Ojca. Dalej daje słowo oraz tymi samymi ustami tchnie Ducha, który zgodnie z obietnicą daną Samarytance (J 4, 14) ma się stać w KAŻDYM Z NAS źródłem wytryskującym ku życiu wiecznemu. To właśnie po to jesteśmy Kościołem, korytem rzeki płynącej od Krzyża, aby głosić słowo i wzywać Ducha.

Bóg stworzył Adama i posadził mu Ogród, aby uprawiał ziemię, kopał studnie i budował kanały dla Żywej Wody (Rdz 2, 5–7), wszystko po to, żeby rzucane przez Ojca ziarno słowa w nas rosło nawodnione Strumieniem Bożej Myśli. Głębsze i tajemnicze znaczenie potwierdza Oda Salomona (Syria, II w.):

Rolnik popycha pług, to jego praca, trudem żeglarza wędrowanie, a moja praca to wychwalać Pana, to moja sztuka i rzemiosło (…) Zaczerpnę łaski, rozpalę mą wiarę, otworzę usta a Duch przez nie wyśpiewa chwałę Pana, wieczną piękność, obfitość Jego miłosierdzia. (…) Opowiem i potęgę słowa: słowo Pana przenika niewidzialne, odsłania ukryte zamysły, aż wreszcie oko ujrzy Jego dzieła, a ucho chwyta Jego myśli.

Nie bójmy się zatem uwielbiać Boga, wzywać nad ludźmi deszczu słowa oraz powiewu Ducha. I razem z Jezusem Ogrodnikiem kopać rowy, oczyszczać studnie, aby rosło Życie.

 

Kim jest i jaki jest

Tomasz Dostatni OP

Iz 55, 10-11 • Ps 65 • Rz 8, 18-23 • Mt 13, 1-23

„Dlaczego w przypowieściach mówisz…?” – to pytanie stawiają uczniowie Chrystusowi. On odpowiada: „Ponieważ otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją”. Komentując znaczenie przypowieści wybitny teolog Hans Urs von Balthasar powiedział: „Na ziemi nie da się mówić inaczej o niebie niż w przypowieściach”.

Bóg na różne sposoby przemawia do nas i stara się abyśmy to Jego Słowo zrozumieli i przyjęli. Najpierw jest Tym, który przez stworzenie świata, przez przyrodę i to wszystko co nas otacza, mówi do nas o sobie samym. Kim jest i jaki jest. Przede wszystkim, że jest Stwórcą i Panem wszechświata.

Mówi do nas przez największe ze swoich stworzeń, przez człowieka. To on został stworzony na „obraz i podobieństwo” (Rdz 1, 26n). Człowiek nosząc w sobie podobieństwo Stwórcy, opowiada o nim całym sobą. Benedyktyńska tradycja pięknie wyraża tę prawdę, mówiąc o tym, że mnisi mają przyjmować swoich gości tak, jakby samego Chrystusa przyjmowali. Echo tej tradycji słyszymy i w naszym polskim powiedzeniu: „Gość w dom, Bóg w dom”. Wsłuchując się w drugiego człowieka, możemy usłyszeć głos samego Boga. Przyjmując drugiego człowieka, możemy przyjąć samego Boga. Pomagając drugiemu człowiekowi, możemy ujrzeć w jego cierpieniu Chrystusa. Tak jak święty brat Albert Chmielowski, w biednych i ubogich dostrzegł Pana – „Ecce homo”.

Bóg mówi do nas również przez słowo Pisma Świętego. I pragnie, aby to słowo nie tylko nas karmiło, ale też przynosiło owoc. Kardynał Stefan Wyszyński we wstępie do «Biblii Tysiąclecia» napisał: „Oby wszyscy godni Słowa Żywota poszli za natchnieniem Ezechiela… ‘Zjedz tę księgę, a idź i mów… (Ez 3, 1)”. Prorok Izajasz w dzisiejszym pierwszym czytaniu jeszcze plastyczniej mówi: „Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powrócą, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju…, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do mnie bezowocne, zanim, wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa”.

Ale najpełniej Bóg wypowiedział prawdę o sobie samym w osobie Jezusa Chrystusa. Od wieków przemawiając przez proroków, przemówił do nas w osobie swego Syna. „A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1, 14). Jezus Chrystus jest Słowem Ojca i przez niego Bóg stale zwraca się do nas. W sakramentach Kościoła przychodzi, aby ukazać swoją miłość. Stara formuła chrześcijańska mówi, że „gdzie jest sakrament, tam też jest Chrystus”.

Uczniowie proszą Jezusa, aby im wyjaśnił sens przypowieści, bo nie rozumieją ani nie widzą. Ważnym jest stwierdzenie, że to rozumienie rozwinie się w Kościele dopiero po Wielkiej Nocy. To dopiero Duch Święty nauczy ich „dostrzegać rzeczywistość poprzez symbol”.

„Ziarnem jest Słowo Boże, a siewcą jest Chrystus, każdy kto Go znajdzie, będzie żył na wieki”.