Każdy z nas ma cechy, za które może być wdzięczny Stwórcy. A bardzo rzadko za samych siebie Bogu dziękujemy.

Ludzi z sebhą (muzułmańskim odpowiednikiem różańca) w Kairze widać było wszędzie. Intrygowało to nas i w końcu na bazarze Khan el-Khalili zagadnęłyśmy jednego ze starszych mężczyzn, na czym polega jego modlitwa. Nie mówił po angielsku, ale z naszą szczątkową znajomością arabskiego i doskonałą – mowy ciała zrozumiałyśmy, że każdy z 99 paciorków to jedno z imion Boga i wypowiadając je, człowiek ten jednocześnie mówił Bogu: „shukran”, czyli „dziękuję”. A dziękował za wszystko, co go otaczało, co otrzymał, co miał i co stracił.

Poruszyło nas to wtedy bardzo. Ktoś z innej tradycji religijnej pokazał nam dobitnie, czym jest wdzięczność.

Jak pokazuje to modlitwa tego muzułmanina, wdzięczność polega na tym, że

Cieszymy się z tego, kim jesteśmy, jaka jest nasza historia życia i co posiadamy.

Każdy z nas ma cechy, za które może być wdzięczny Stwórcy. A bardzo rzadko za siebie Bogu dziękujemy. Często też zapominamy, że jeśli nie musimy się martwić o to, co jeść, gdzie spać i w co się ubrać, to już jesteśmy w dobrej sytuacji. To minimum potrzebne do przetrwania a wielu spośród nas ma przecież więcej.

Codzienne dostrzeganie tych banalnych faktów zdecydowanie poprawia nastrój, a jeśli dostrzeżemy, że są darmo danym darem, to odnajdziemy też nasze poczucie bezpieczeństwa, zakorzenione w hojności kochającego nas Stwórcy. A skoro to Bóg jest tym, od którego przede wszystkim zależymy, odkrywamy, że

Wdzięczność daje wolność od opinii innych.

Skoro jest we mnie dobro i piękno, nie potrzebuję potwierdzenia ze strony ludzi. Owszem, odrzucenie przez wspólnotę czy naszą grupę społeczną jest bardzo trudnym doświadczeniem, bo uderza w jedną z podstawowych naszych potrzeb (Maslow nazwał ją potrzebą afiliacji, czyli przynależności). Jednak życie czerpiemy z Boga, nie ze wspólnoty.

Jezus został przez swoich odrzucony i zdradzony przez najbliższych, ale to w żaden sposób nie umniejszyło Go zarówno jako Boga, jak człowieka, co ostatecznie okazał w swoim zmartwychwstaniu.

W tym fakcie, tak nieco przewrotnie, możemy dostrzec kolejną zaletę wdzięczności:

Pozwala patrzeć na rzeczywistość w twórczy sposób.

Zabili Go? To im uciekł. A tak bardziej przyziemnie i poważnie: może to kwestia polskiego upodobania do narzekania, ale mam wrażenie, że wokół mnie dominuje podejście, że trawa zawsze będzie zieleńsza u sąsiadów. Więc po co kosić własny ogródek?

Tymczasem kiedy jesteśmy wdzięczni, skupiamy się na tym, co dobre, i widzimy tego coraz więcej wokół siebie. A to motywuje do zmieniania świata na lepsze. Siebie też. Ten mechanizm sprawia, że

Wdzięczność zapobiega działaniu lub słowom, które są niszczące dla innych.

Przestajemy siać wokół siebie piołun i pokrzywy, a zaczynamy preferować rośliny piękne lub pożywne. Tu, podobnie jak w przypadku radości, o której jeszcze będę pisać, zaczyna przez nasze działanie wyraźnie przebijać coś z wspaniałości nieba. Wdzięczność pozwala nam dzielić się tym bogactwem w sposób bezinteresowny.

 Wdzięczność pozwala odkrywać w naszym życiu działanie Boga i przez to uczy zaufania do Niego.

To moje osobiste odkrycie, które bardzo mi się w życiu przydaje. Kiedy wypłakiwałam się Panu Bogu w rękaw, że nie umiem Mu zaufać, to przyszła myśl, żeby przypomnieć sobie dobro, którego w życiu doświadczałam. I im dłużej sięgam pamięcią do tych wydarzeń, kiedy w sensie dosłownym i przenośni ratował mi życie, tym łatwiej mi idzie odbudowywanie ufności w Jego wszechmoc i dobroć.

 

wdzięczność2

 

Dobrze jest spisać sobie taką listę Bożych łask i czytać w chwilach trudności. Skutecznie wzmacnia.

W końcu

Wdzięczność jest centrum chrześcijańskiego życia.

Każda liturgia to dziękczynienie – uczestnicząc w Eucharystii za każdym razem mówimy Bogu eucharisto, czyli „dziękuję”.

Msza jest źródłem wdzięczności i jej najdoskonalszym wyrazem. Nie da się być chrześcijaninem, jeśli nie umie się dziękować i nie dostrzega się, że naprawdę jest za co.

Można być człowiekiem ochrzczonym, przyjąć wszystkie sakramenty wtajemniczenia a czasem i małżeństwo lub święcenia, ale chrześcijaninem, czyt. kimś należącym całkowicie do Chrystusa, być się nie da. Więc warto codziennie, po porannej dawce kawy lub herbaty, a nawet w trakcie tej dawki, zacząć dziękowanie. To wplecie naszą codzienność w liturgię i liturgię uczyni zdecydowanie bliższą codzienności.

Wdzięczność dotyczy sfery pożądliwej, czyli psychiki. Ewagriusz pisze, że „jest przyjaciółką radości”. Ta z kolei cnota przenika całego człowieka, łącząc psychiczno-cielesne z duchowym. I o niej będzie w następnym odcinku.

 

fot. flickr.com/jcbonbon