Ty jesteś Piotr-Opoka i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą.

Wideo na niedzielę:

O. Paweł Krupa i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

Posłannictwo Piotra nie jest wypełnieniem jakiejś funkcji, to nie jest jedynie wypełnienie jakiegoś obowiązku, jakiejś roli. To jest kwestia Miłości. Owa skała, na której stanie Kościół, to Miłość.
Kiedy my idziemy za Chrystusem, to chodzi o miłość.
Czasem sobie takie pytanie zadaję: na ile ja kocham, na ile moje życie to jest kwestia miłości?

Nagrania kazań na niedzielę:

 

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Zaufanie

Benedykt Malewski OP

Dz 12, 1-11 • Ps 34 • 2 Tm 4, 6-9. 17-18 • Mt 16, 13-19

Każdy z nas chce się czuć bezpiecznie. Lubimy spontaniczność, ale jednak wolimy, gdy rzeczywistość jest przewidywalna. Potrzebujemy pewnych, jasnych reguł, procedur, schematów. Czujemy się zagubieni i zagrożeni, gdy coś się wymyka spod kontroli. Czasem mamy takie doświadczenie w relacji z Bogiem.

Wspominamy dziś dwóch apostołów. Obaj znajdują się w więzieniu, w sytuacji zagrożenia życia. Do jednego przychodzi anioł i go cudownie uwalnia. Drugi zostaje zamordowany – nie ma anioła, nie ma żadnego cudu. Jak to zrozumieć, że jednego z nich Pan ratuje, a drugiego nie?

Dziś podczas modlitw o uzdrowienie kościoły pełne są ludzi proszących o uwolnienie ich z chorób, zniewoleń, rozmaitych zranień. Jak to wytłumaczyć, że niektórzy otrzymują tę łaskę, a inni nie?

Trudno to po ludzku zrozumieć. Szybko pojawia się pokusa, by się oburzyć na Pana Boga. Niby uznajemy, że jest Wszechmogący, ale nasze pojmowanie miłości automatycznie podsuwa myśl, że ta wszechmoc powinna nam służyć – czasem wręcz chcielibyśmy przymusić Go lub przekupić, by działał według naszych pragnień. Bo jeśli Bóg nie pomaga w cierpieniu, to jak to się ma do Jego miłości?

A może nasz sposób patrzenia jest zbyt prosty? Może niezrozumienie Jego działania jest wyrazem Jego boskości i miłości?

Czy nasze zachowanie wobec osób, które kochamy, zawsze jest zrozumiałe dla otoczenia? Przypatrzmy się, co dajemy innym. Często są to drobne rzeczy, czasem gesty. Dla tej konkretnej, kochanej osoby są bezcenne. Dla kogoś obcego mogą nie mieć żadnej wartości. To tajemnica języka miłości.

Może właśnie w tym momencie powinniśmy zrobić rachunek sumienia z naszej miłości do Boga, z zaufania, którym Go obdarzamy. Nierzadko zachowania drogich nam osób są niezrozumiałe, czasem raniące. Ale jeśli miłość w tej relacji jest autentyczna, to pozwala stanąć ponad tym, co trudne. Bo przecież wiemy, że ktoś, kto nas kocha, nigdy nie chce dla nas zła. Czy jednak w taki sposób potrafimy myśleć o naszej relacji z Bogiem? Czy potrafimy Mu zaufać i zamiast się obrażać, że nie zawsze nas wysłuchuje, pytać, dokąd nas prowadzi? Co chce nam pokazać? Czego nauczyć?

Historie przedstawione w dzisiejszych czytaniach są różne, ale obu apostołów łączy bardzo silna więź z Bogiem. To dzięki niej umieją przyjąć i zaakceptować swoje życie, jakiekolwiek ono jest. Bo wierzą, że cokolwiek ich spotka, ma to ich prowadzić do zjednoczenia z Ojcem.

 

Nie jesteś pierwszy

Maciej Soszyński OP

Dz 12, 1-11 • Ps 34 • 2 Tm 4, 6-9. 17-18 • Mt 16, 13-19

Każdy z nas musi robić rzeczy, których wykonywanie połączone jest z trudem, stresem, niepokojem i przekonaniem, że zupełnie się do tego nie nadaje. Dużą trudność sprawia mi prowadzenie rozmów telefonicznych z nieznajomymi. Bardzo się stresuję, kiedy muszę publicznie czytać lub śpiewać po łacinie. I zupełnie nie czuję się powołany do pisania czegokolwiek na łamach miesięcznika „W drodze”.

W taki niezbyt górnolotny sposób przyszło mi się spotkać z dwoma wielkimi filarami Kościoła – świętymi Piotrem i Pawłem. Zadałem sobie pytanie, czy to dobrze, że obaj wspominani są tego samego dnia, czy nie zasługują na indywidualne potraktowanie. Szukając odpowiedzi, patrzę na nich jak na dwa rozpostarte ramiona, w których mieści się Kościół, a w nim historia każdego człowieka. Świadectwo ich życia przekonuje mnie, że dla każdego jest miejsce przy Chrystusie, bez względu na to, z jakiego punktu wychodzi i co się z nim dzieje.

Jeżeli byłeś daleko od Kościoła, nie znałeś Chrystusa, a może nawet z Nim walczyłeś, wyśmiewając naiwną pobożność, łatwe recepty na życie, nieżyciowe zasady moralne, lub gorszyłeś się słabością jego pasterzy, to pamiętaj, że nie jesteś w tym pierwszy. Święty Paweł cię wyprzedził. Jezus jednak z niego nie zrezygnował, nie przekreślił go, lecz wybrał jako narzędzie ewangelizacji. Czy Bóg zrezygnuje z ciebie, nie uleczy twojej niewiary, nie uspokoi buntu, nie objawi pięknego oblicza Kościoła?

A może chodzisz po ulicach, załamany swoją słabością, której się nie spodziewałeś, upadkiem, który przygniótł cię do ziemi, od której nie możesz oderwać wzroku? W głowie masz jedno pytanie: jak się to mogło stać, jak mogłem do tego dopuścić, przecież tyle otrzymałem, byłem tak blisko, takie miałem plany, tyle znaków, a jednak zdradziłem? Pamiętaj, nie jesteś w tym pierwszy. Wyprzedził cię święty Piotr. Ten, który krzyczał „Nigdy cię nie zostawię”, a jednak zostawił, uciekł, zdradził. Jezus z niego nie zrezygnował, nie przekreślił. Czy jesteś gorszy od Piotra? Czy bardziej zdradziłeś? Nie odpowiadaj na te pytania. Odpowiedz tylko na pytanie Jezusa: „Czy kochasz Mnie?”. Tylko ta odpowiedź cię uratuje, podniesie z ziemi, przywróci radość dawnych dni.

Może nie warto zbytnio zastanawiać się nad tym, do czego się nadaję, a do czego nie, rozpamiętywać w nieskończoność swoją przegraną przeszłość, tylko wybrać się śladami Piotra i Pawła, powtarzając za nimi z głęboką wiarą życiodajne słowa: „Wystarczy ci mojej łaski, bo moc słabości się doskonali”, „Ty wiesz wszystko, Ty wiesz, że Cię kocham”.

 

Dziwne Piotrowe klucze

Grzegorz Bednarz

Dz 12, 1-11 • Ps 34 • 2 Tm 4, 6-9. 17-18 • Mt 16, 13-19

„Ty jesteś Piotr, i na tej Skale zbuduję Kościół mój (…) I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16,18–19). Ten fragment Ewangelii ma wielkie znaczenie dla jedności chrześcijan. Nauka katolicka opiera na nim swoją koncepcję Kościoła.

Nowy Katechizm Kościoła Katolickiego uczy, że Kościół został zbudowany na Piotrowej skale wiary w synostwo Boże i mesjańską misję Chrystusa (KKK 424), oraz że Piotr otrzymał misję strzeżenia tej wiary i umacniania w niej swoich braci. Jemu też zostały dane „klucze królestwa niebieskiego”, czyli władza rządzenia Kościołem (KKK 552–553).

Tradycja katolicka przypisuje te prerogatywy wszystkim następcom Piotra, za których uznaje biskupów Rzymu. Chrześcijanie niekatolicy interpretują jednak cytowany tekst Pisma Świętego w inny sposób i nie uznają papieża za zasadę jedności Chrystusowego Kościoła. Niestety, mimo dyskusji teologów rozdarcie chrześcijan nie przestaje być skandalem.

Czy możemy przybliżyć czas zjednoczenia chrześcijaństwa? Tak, możemy, jeśli wszyscy przybliżymy się do Chrystusa, wierząc, jak Piotr.

Dzięki swej wierze Piotr otrzymał od Pana „klucze królestwa niebieskiego”. Nie mogą one być jednak tylko znakiem władzy. Nawet litera Ewangelii, jeśli pozbawiona jest Ducha, może zabić, a Chrystus przyszedł przecież, abyśmy mieli życie. Piotr jest daleki od sądzenia innych, jak czynią to faryzeusze, którzy odrzucili Ewangelie i „sami do królestwa nie wchodzą i innym nie pozwalają” (Mt 23,13). Nie jest też tylko portierem niebios, ale raczej strażnikiem ich skarbca, w którym mieszka Słowo.

Słowo zaś „rozbiło swój namiot” (J 1,14) między nami. Teologowie tłumaczą „rozwiązywanie” i „wiązanie” jako władzę odpuszczania grzechów i sądów w materii doktryny i dyscypliny. Czyż jednak tylko o to chodzi w tych dziwnych kluczach Piotrowych, które nie otwierają, ale rozwiązują, i nie zamykają, ale wiążą? Być może chodzi tu też o dostęp do tego namiotu, który rozbiło Słowo? Namiotu nie zamyka się przecież na klucz, ale wejście do niego się zawiązuje lub rozwiązuje.

Piotr przyjął Pana, czyli Słowo, jako Mesjasza i dlatego otrzymał on moc, aby stać się dzieckiem Bożym (J 1,12). Inaczej nie mógł wejść do Bożego królestwa (Mt 18,3) i innym w tym pomóc. Czytając Ewangelie, ze zdumieniem odkrywamy, że przez swoją spontaniczność, prostotę, kruchość i ufność Piotr był w swoich relacjach z Jezusem „jak dziecko”. Spróbujmy go naśladować.