Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.

Wideo na Wniebowstąpienie:

O. Paweł Krupa i Boska.tv przedstawiają «Boskie Słowa»

My tak naprawdę nie świętujemy dzisiaj odejścia Pana Jezusa. Dzisiaj jest Wielkie Święto Pozostania Pana Jezusa z nami, On idzie do Ojca, ale właśnie przez to będzie mógł być z każdym z nas – zawsze, wszędzie i aż do końca.

 

Nagrania kazań na Wniebowstąpienie:

 

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Szukajcie tego, co jednoczy

Maciej Zięba OP

Dz 1, 1-11 • Ps 47 • Ef 1, 17-23 • Mt 28, 16-20

Kończy się najdziwniejszy okres w życiu apostołów, symbolicznie określany liczbą 40 dni.

Jest to czas, w którym Chrystus w sposób pozamaterialny pojawia się wśród nich „mimo drzwi zamkniętych” i spożywa z nimi posiłki, do Marii Magdaleny mówi: „nie dotykaj Mnie”, a do Tomasza: „dotknij”, czas, kiedy – jeśli „oczy były na uwięzi” – nie rozpoznawali Go, a gdy „otwierały im się oczy”, odkrywali nagle, że „to jest Pan”. Właśnie to doświadczenie – spotkania ze Zmartwychwstałym – przekształci gromadkę prowincjonalnych wieśniaków w nauczycieli całego świata, niewyedukowanych rybaków w łowców ludzi, zalęknionych uczniów – w nieustraszonych świadków, męczenników.

Absurdalne, zdałoby się, słowa skierowane do Apostołów w Galilei, gdzieś na peryferiach cywilizacji: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody” (Ewangelia) oraz „i będziecie moim świadkami aż po krańce ziemi” (I czytanie), wsparte są jednak obietnicami: „otrzymacie moc Ducha Świętego” (I czytanie) i „jestem z wami aż do skończenia świata” (Ewangelia). To dlatego Pan Jezus przez 40 dni ukazywał się swoim uczniom, by – zmiażdżeni w paschalny poranek faktem pustego grobu – mogli powoli dojrzewać do rzeczywistości Zmartwychwstania. Rzeczywistości, którą można zgłębiać, jedynie posiadłszy „ducha mądrości i objawienia” oraz „światłe oczy serca” (II czytanie). To dlatego ci ongiś przerażeni uczniowie, później, stając przed realnymi groźbami ze strony Sanhedrynu, odpowiedzą z prostotą i mocą: „przecież nie możemy nie mówić o tym, co widzieliśmy i słyszeliśmy”. Przemieniająca moc Zmartwychwstałego.

To na fundamentach położonych przez Dwunastu zostanie zbudowany Kościół powszechny mówiący dziś – po dwóch tysiącleciach – „wszelkimi językami ludzi i narodów”. To wybrani przez nich następcy, a potem następcy wybrani przez następców zanieśli Dobrą Nowinę aż na krańce ziemi. To ich świadectwo oraz świadectwo następców wciąż odnawia oblicze Kościoła. To także dzięki ich świętości możemy się od miesiąca radować świętością Jana XXIII oraz Jana Pawła II i z nową uwagą wsłuchiwać się w testament „proboszcza świata”, dobrego papieża Jana: „Synowie moi, miłujcie się wzajemnie. Szukajcie raczej tego, co jednoczy, a nie tego, co dzieli. W chwili rozstania, a może lepiej powiedzenia sobie »do widzenia«, przypominam wszystkim to, co ma największą wartość w życiu: Jezusa Chrystusa, Jego Ewangelię, Jego święty Kościół, prawdę i dobroć…”.

 

Pomiędzy ziemią a niebem

Wojciech Surówka OP

Dz 1, 1-11 • Ps 47 • Ef 1, 17-23 • Mt 28, 16-20

Kiedy o. Aleksandra Mienia, prawosławnego kapłana i filozofa, zapytano, jakie zdanie w Ewangelii uważa za najważniejsze, odpowiedział, że jest nim obietnica dana uczniom przez Jezusa: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. Obietnica ta świadczy o tym, że chrześcijaństwo to nie tylko nowa nauka, która daje nam wskazówki, jak żyć. To nie tylko zespół pewnych doktrynalnych treści, dogmatów, przepisów prawnych i liturgicznych. Ale to sam Chrystus, który pozostał ze swoim ludem. On jest z nami do skończenia świata. Są to słowa wyrażające radykalną wierność raz danym obietnicom. Bóg nie opuszcza człowieka. Wniebowstąpienie, które dzisiaj świętujemy, jest jeszcze pełniejszym zbliżeniem Boga do człowieka. Historyczna misja Jezusa zakończyła się. Wraca do Ojca, jednak wraz z Jego wniebowstąpieniem rozpoczyna się w szczególny sposób misja Ducha Świętego. To, co było udziałem garstki apostołów, staje się przeznaczeniem wszystkich ludzi, w czasie i przestrzeni.

Jak we wszystkich ważnych momentach życia Chrystusa i tym razem pojawia się anioł, który wyjaśnia uczniom sens tego, co się wydarzyło. Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Te słowa opisują naszą postawę wobec Boga: stoimy na ziemi i wpatrujemy się w niebo. Mieści się w tym słowie nie tylko realna przestrzeń, ale również cała jej historia. Jeśli zwracamy się w kierunku Boga, to z konkretnego miejsca, które nadaje nam kształt. Z drugiej strony wpatrujemy się w niebo. Nasze życie na tej ziemi to tylko etap na drodze do prawdziwej ojczyzny. Ale niebo, w które się wpatrujemy, daje nam siłę, żeby stać na ziemi. I w tym zawiera się nowość chrześcijaństwa. Człowiek nie może ograniczać się jedynie do ziemskiej egzystencji. Zamknięty na horyzont nieba nie żyje na miarę swojego powołania. Nie może również wpatrywać się jedynie w niebo. Jest ono obietnicą, a nie utopią. Człowiek znajduje się pomiędzy ziemią i niebem. Tu jest jego prawdziwe miejsce.

 

Odwrotny kierunek

Paweł Kozacki OP

Dz 1, 1-11 • Ps 47 • Ef 1, 17-23 • Mt 28, 16-20

Zanim Bóg stał się człowiekiem, mur śmierci ograniczał horyzont ludzkiego bytowania do krótkiej doczesności i wiecznej ciemności szeolu. Przejście Boga przez mękę, śmierć i powrót do życia otworzyły bramę ku przyszłości, która do tej pory była boleśnie zawarta sztabą grzechu pierworodnego. Zmartwychwstając, Jezus złożył obietnicę, że wszyscy marnotrawni synowie i marnotrawne córki będą mogli powrócić w ramiona Ojca, który przygotował dla nich ucztę z „najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win”. Przez wniebowstąpienie Jezus przetarł szlak i poszedł przygotować nam miejsce.

Zadziwia jednak fakt, że droga do kresu ludzkiej wędrówki, ku wyzwoleniu z niewoli grzechu, prowadzi w przeciwnym kierunku, niżby się mogło wydawać. Przekonali się o tym apostołowie, którzy uporczywie wpatrywali się na Górze Oliwnej w odchodzącego Mistrza, mimo że obłok już dawno zabrał im Go sprzed oczu. „Przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”. Okazało się, że kierunek podążania za Jezusem jest przeciwny niż ten, w który spoglądali. Trzeba było zejść z góry i pójść do Jerozolimy, Judei, Samarii i aż po krańce ziemi, by dogonić Wniebowstępującego.

Ten kierunek nie powinien jednak dziwić. Pan Jezus mówił o nim niejednokrotnie. Gdy zauważył, jak faryzeusze wybierali sobie pierwsze miejsca, doradził zajmowanie najmniej zaszczytnych: „Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”. Gdy apostołowie w drodze do Kafaranum posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy, usłyszeli od Nauczyciela: „Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!”. Chrystus wskazał drogę wstępowania do nieba wtedy, gdy stwierdził: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!”.

Okazuje się zatem jeszcze raz, że droga do chwały na wysokościach wiedzie przez pokorne uniżenie, że „kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Jezusa”, znajdzie je w niebie. Im bliżej ziemi, im bliżej ludzkich spraw, tym szybciej można spotkać Tego, kto powiedział, że będzie z nami przez wszystkie dni aż do skończenia świata.