Jezus powiedział do ucznia: „Oto Matka twoja” – i od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Nagrania kazań
na uroczystość Matki Bożej Królowej Polski:

fot. flickr.com/Jennifer Brandel

Komentarze z miesięcznika „W drodze”:
Jesteśmy synami Króla

Jarosław Głodek OP

Ap 11, 19a; 12 1. 3-6a. 10ab • Jdt 13, 18-20 • Kol 1, 12-16 • J 19, 25-27

Ziemski król tym się różni od Chrystusa Króla, że Chrystus panuje nad ludźmi w taki sposób, aby i oni stali się królami, by każdy z nas posiadał godność królewską. O jaką więc władzę chodzi Chrystusowi? O taką, która doprowadzi nas do panowania nad grzechem i niepodległości wobec zła. Żeby zło w naszym życiu nie panowało. Żebyśmy byli wolni i nie mówili: „Musiałem postąpić źle, bo nie było innego wyjścia, bo inaczej…”.

Chrystus chce, żebyśmy byli królami i na widok zła obecnego w nas lub w drugim człowieku mówili: „Nie zmusisz mnie, żebym cię nienawidził, nie zmusisz mnie, żebym uczynił zło. Nie zmusisz mnie, bo Chrystus jest Panem Wszechświata i jest mocniejszy od zła”. Maryja Królowa dzięki Chrystusowi dostąpiła takiej łaski królowania nad grzechem. To znaczy, że taki stan jest możliwy także w naszym życiu. Z Chrystusem możemy panować nad grzechem i nie dać się mu zniszczyć. Nawet jeśli nam się grzech przydarzy, to nie dopuścimy, by w nas zakrólował. Zgrzeszyć jest bowiem rzeczą ludzką, ale trwać w grzechu jest rzeczą szatańską.

Często jest tak, że w obecności niektórych osób, naszych przyjaciół i ludzi Bożych, czujemy się lepsi. Kiedy jesteśmy obok kogoś, kto nas kocha, nabieramy odwagi, możemy czynić więcej niż tylko tyle, na ile nas stać na co dzień. Będąc blisko Maryi Królowej, możemy poczuć się lepsi, nabrać odwagi, bo Ona pomaga nam swoim przykładem uwierzyć, że tacy możemy być. Że nie musimy czynić zła, bo jesteśmy królami! Bo grzech nam się co prawda przydarza, ale dzięki Chrystusowej łasce nie musi brać nas w swoje władanie. Jesteśmy synami Króla!

fot. flickr.com/Daniel Wowra

Królowa z urodzenia

Stanisław Nowak OP

Ap 11, 19a; 12 1. 3-6a. 10ab • Jdt 13, 18-20 • Kol 1, 12-16 • J 19, 25-27

Jak powstaje Kościół i co to jest Kościół? Czy Maryja króluje nad Polską czy polskim Kościołem? Czy rządzi nami, naszymi sumieniami od czasu zawierzenia i ślubów narodu?

Patrząc z tej perspektywy, tworzymy obozy, budujemy mury i kłótliwe podziały bez końca.

Warto zacząć od źródła.

Kościół nie objawia się dopiero w symbolicznym roku 313, ale tak jak mówi Ewangelia św. Jana, rodzi się od wewnątrz, gdy Jezus umiera na Krzyżu. W ostatnich chwilach życia Jezusa ostro zarysowuje się Jego uczucie do dwóch najbliższych Mu osób, tych, którzy poznali odgłos bicia Jego serca. I kiedy ono zaraz ma zamilknąć, Ten, przez którego wszystko się stało, dokonuje ostatecznego i nowego stworzenia. Wpierw patrzy na Matkę, a raczej na to, co jest między Nim a Nią, na bosko-ludzką relację z człowiekiem-matką. Potem widzi ukochanego ucznia, który przyszedł na Golgotę wbrew wszelkiej logice lęku i ucieczce starszych apostołów. Przyszedł z powodu potężnego i świętego pragnienia, które w nim zamieszkało w czasie Ostatniej Wieczerzy. Chrystus w obliczu miłości do Matki i do Jana w piąty dzień rajskiego tygodnia dopełnia stworzenia, ogłaszając każdemu z osobna nową, najintymniejszą relację między tymi, których kocha, relację zwaną Kościół, przestrzeń, która będzie się wypełniać w nieskończoność Jego pragnieniami i mocą, w której będzie słychać bicie bosko-ludzkiego Serca… „I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie”, podjął widzialną jedność Kościoła, podczas gdy Maryja napełnia ją niewidzialną dobrocią.

Tak się rodzi od dawna także i nasz Kościół w Polsce. Nie ma innego schematu. Miłość Jezusa do każdego człowieka łączy ludzi, którzy chcą stać bez parasola pod Krzyżem.

Królowanie to zawsze służba. Chrystus uczył nie, jak rządzić – to potrafi lepiej lub gorzej każdy – ale jak uklęknąć przed drugim człowiekiem i wydobyć z niego dobro, blask, jak oczyścić mu stopy i patrzeć na niego z zachwytem. I tak Ona, królowa z urodzenia, służebnica Pańska, nie przestaje wydobywać dobra z ludów, które poznają miłość Chrystusa.

Tę cichą, pokorną służbę dziś świętujemy. Królowanie nad ufnymi i wiernymi, zmagającymi się z wątpliwościami i zagubionymi, a także nad niewierzącymi, zgorszonymi… Z nas wszystkich od wieków wyciąga dobro sposobami pełnymi uroku i wdzięku.