Uciekamy od momentów konfrontacji, ale Bóg jako mądry i konsekwentny Wychowawca będzie nas przez takie chwile prowadził. Niestety, nie ma innej drogi, żeby się przekonać o Jego potędze i naszej wewnętrznej sile.

 

Zuzanna i Lucy zostają zaatakowane przez Wilki. Piotr słyszy ich krzyk i razem z Aslanem biegną im na pomoc. Chłopiec po raz kolejny mierzy się z tym samym przeciwnikiem, ale tym razem nie ma dokąd uciec, nie ma trzeciej drogi. Aslan wyrównuje szanse w walce, blokując jednego z wilków, ale ten najbardziej niebezpieczny pozostaje wolny. Kiedy centaur chce pomóc Piotrowi, Aslan go zatrzymuje. Ten pojedynek Piotr musi rozstrzygnąć sam, szczególnie że już raz przed tym prześladowcą uciekał.

Wydaje się, że zostaliśmy sami

I kiedy Wilk obala go na ziemię, upadający na oślep wystawia miecz: bez wiary w swoje zwycięstwo, bez założenia, że ma zabić. Wykonuje gest, o którym racjonalnie wie, że powinien pomóc, ale czy liczy na jego skuteczność? Chyba nie, skoro jest zaskoczony swoim zwycięstwem.

W naszym życiu duchowym to jest moment, kiedy zostajemy skonfrontowani z naszą największą słabością lub najgłębszym zranieniem. Wydaje nam się, że Bóg milczy: że stoi obok i zupełnie Go nie obchodzi co się stanie. Widzimy, jak odcinane są dotychczasowe źródła wsparcia i to Bóg je odcina.

Zostaje nam tylko Jego słowo i nasza decyzja na wierność. Zostają nam także Jego dary oraz wiedza o tym, jak z nich korzystać. Często korzystamy z nich na oślep, nie wierząc w ich moc, bo nigdy jeszcze z niej nie korzystaliśmy. Wierzymy, że to powinno zadziałać. Ale czy zadziała?

Za Rubikonem – wolność

Uciekamy od momentów konfrontacji, ale Bóg, jako mądry i konsekwentny Wychowawca będzie nas przez takie chwile prowadził. Niestety, nie ma innej drogi, żeby się przekonać o Jego potędze i naszej wewnętrznej sile. Nie ma innej drogi do dojrzałości niż przez doświadczenie własnej słabości. To w niej przejawia się moc Boga w nas – nie możemy przypisać sobie takiego zwycięstwa, bo wiemy, że wygraliśmy, ledwie wierząc, że jest to możliwe. Więc to nie my, tylko On, ale nie z zewnątrz, ale działając w nas i poprzez nas.

Za to kiedy już przekroczymy ten nasz wewnętrzny Rubikon, zabijając Wilka, a więc głos Złego w nas, staniemy się bardziej wolni. Zaczniemy budować nasze relacje na zaufaniu do Boga, nie na lęku przed złem. Dlatego scenę kończy pasowanie Piotra na rycerza: symboliczne wskazanie, że przestał być chłopcem, a stał się mężczyzną.

 

Fot. flickr.com/Michael Bliefert