„Duch wyprowadził Jezusa na pustynię…” (Mt 4, 1)

Pomiędzy dwoma ogrodami: niewinności utraconej (Eden) i uświęcenia oczekiwanego (Raj) rozciąga się pustynia. Miejsce wygnania, śmierci, demonów, ale również niezwykłej obecności Boga. Wspomnienie oświadczyn Boga („Jestem” z krzewu ognistego), zaślubin (Prawo na Synaju) i czterdziestu miodowych lat – niełatwych, ale pięknych, bo z Tym, który kocha.

Na początku Wielkiego Postu Duch wygania, wyciąga nas na pustynię. Nie za karę, nie ku naszemu udręczeniu, ale by powrócić jeszcze raz do miodowych lat z Bogiem.

Idziemy na pustynię, ale nie w pustkę, bo On czeka tam już na nas. Wyrywamy się z rytmu powszedniości, rezygnujemy z całkiem sensownych spraw, by zobaczyć Tego, który nadaje im sens. Tego, który wciąż milcząco przy nas trwa.

 

fot. Michał Szyszka