„Trochę mi wstyd, że „ten obcy” wykazał mi to „swego nie znacie” – wykazał, ale też poprowadził przez ten skarbiec.”

„… swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie” – przypomniałem sobie to przysłowie, czytając książkę „Jadę zobaczyć, czy tam jest lepiej”, której autorem jest Francesco Cataluccio, Włoch zafascynowany kulturą naszego regionu Europy, szczególnie kulturą polską, choć w książce są też wątki czeskie, rosyjskie, węgierskie, litewskie…

„Niemalże brewiarz środkowoeuropejski” – taki jest podtytuł – to zbiór esejów, bardzo osobistych, ale też rzeczowych, o współczesnej literaturze głównie, o filmie, malarstwie i muzyce mniej, o historii nieco więcej. Także o tej cząstce naszej kultury, którą niemal straciliśmy, a którą on potrafił odnaleźć, mianowicie o wątkach żydowskich.

Grudziński, Herbert, Kantor, Kosiński, Miłosz, Schulz, Szymborska, nadto Geremek, Kuroń, Wałęsa; Gdańsk, Kielce, Łódź, Warszawa i wiele innych. No i inne osoby, książki i miejsca regionu: Berlin, Drohobycz, Moskwa, Praga – aż po Erewań i Baku. Dalej: Brodski, Havel, Hrabal, Kiš, Tarkowski, Venclova itd. Rzeczywiście brewiarz – nawet bez tego „niemalże”.

Choć wiele opisanych osób znam, odnajduję się w tytułach i fabułach, kojarzę zdarzenia i konteksty, to jednak pod piórem Cataluccia wszystko to nabiera jakiegoś nowego blasku, życia i nowej wartości. Może dlatego, że pisze on bardzo osobiście, bo wiele z przywoływanych postaci znał, przyjaźnił się z nimi. Może wynika to z pewnych uproszczeń i skrótów, bez tego automatycznie włączającego się nam „tak, ale…”, bez wnikania w złożoność genezy i analizowanie „co z tego wynikło”.

Po pierwszych stronach zdawało mi się, że te szkice zbyt grubą kreską pisane, zbyt „po prostu”, jakoś tak pośpiesznie i płynnie, od jednego do drugiego, trochę jak folder reklamowy,  jak przewodnik turystyczny: „na prawo, na lewo, przed nami… idziemy dalej”. Ale to właśnie jest atutem książki. Zresztą – są tu i sprawy złożone, mroczne plamy historii, i „łatki” poszczególnych postaci. A jednak – czarująca jest znajomość detali, jakaś swojskość, to, że obcokrajowiec tak się utożsamia, że tak jest zżyty, zaprzyjaźniony – i potrafi o naszych sprawach pisać z wielkim znawstwem i szacunkiem, że tak ceni to, co mamy, a czego często nie znamy i nie doceniamy.

Trochę mi wstyd, że „ten obcy” wykazał mi to „swego nie znacie” – wykazał, ale też poprowadził przez ten skarbiec, przypomniał, objaśnił, pomógł zrozumieć i docenić. Z wdzięcznością…

 

cata

 

Francesco M. Cataluccio, Jadę zobaczyć, czy tam jest lepiej. Niemalże brewiarz środkowoeuropejski, przeł. S. Kasprzysiak, Znak, Kraków 2012.

 

Cataluccio_Jadezobaczyc_500pcx