„Świat się zmienia, pewne formy życia zakonnego słabną, bo albo przestaliśmy być gorliwi, albo nie pasują do czasu, w którym się znajdujemy” – mówi przełożony Polskiej Prowincji Zakonu Kaznodziejskiego w wywiadzie dla KAI.

Najważniejsze wątki rozmowy z o. Pawłem Kozackim:

O wnioskach z obecnej kapituły

– Generalnie zauważam chęć instytucjonalizacji naszych przedsięwzięć. Dzieła charyzmatyczne, spontaniczne, które opierają się na osobowości prowadzącego, często kończą się wraz z jego odejściem. Dlatego padły wnioski o nadanie bardziej formalnego kształtu niektórym z nich. Nie chodzi tu o jakieś twarde struktury, ale zapewnienie ciągłości lub rozwoju. Mniej partyzantki, a więcej planowego działania. Bracia podkreślali konieczność długofalowego, strategicznego myślenia, dotyczącego dzieła, które chcemy wzmocnić. Dotyczy to na ogół dzieł wspólnych dla całej prowincji czy nawet zakonu, a nie tylko jednego klasztoru

Pojawiło się kilka inicjatyw podejmujących próby szukania nowych dróg ewangelizacji czy form głoszenia bezpośredniego i w przestrzeni nowych mediów.

O wyzwaniach, jakie stoją przed polskimi dominikanami.

– Oprócz głoszenia Słowa w wymiarze apostolskim i misyjnym ważne będą też dla nas kwestie tożsamościowe. Świat się zmienia, pewne formy życia zakonnego słabną, bo albo przestaliśmy być gorliwi, albo nie pasują do czasu, w którym się znajdujemy. Pojawiają się pytania kim mamy być, jak funkcjonować.

O dominikańską tożsamość zahacza też fakt, że za dwa lata będziemy obchodzić 800-lecie ustanowienia naszego zakonu. To będzie z jednej strony moment refleksji nad tym, kim jesteśmy, kim są dominikanie i jaka jest ich rola, ale także wzmocnienia swojej tożsamości i pokazania jej. Taki jubileusz jest szansą, żeby pokazać się w miejscach, w których nas nie ma, a tam gdzie jesteśmy, żeby zaprezentować specyfikę dominikańskiego charyzmatu. To bez wątpienia będzie dla mnie ważny moment, bo wypada dokładnie w środku mojej kadencji.

O działalności misyjnej na Ukrainie

– (…) ze strony Ojca Generała popłynęła zachęta, żebyśmy wzięli także odpowiedzialność za Ukrainę. To będzie proces, ale na kapitule podjęto decyzję, że teren Ukrainy stanie się Wikariatem Polskiej Prowincji Dominikanów. Bierzemy odpowiedzialność za misję zakonu na Ukrainie – za tamtejsze klasztory, tamtejszych braci.

Proces przechodzenia wikariatów pod prowincje został zapoczątkowany w 2010 r. To jest kolejny krok wynikający z tamtych decyzji. To potężne wyzwanie dla nas, bo to zupełnie inny od polskiego obszar – inny naród, duże i silne Kościoły – prawosławny i greckokatolicki. Pytanie, co i jak mamy tam robić?

Tradycja zakonu w Polsce sięga 800 lat, a na Ukrainie jesteśmy od 25 lat. Nasze dzieła są tam jeszcze bardzo słabe. Trzeba podpatrzyć, co robią tam franciszkanie albo co jest mocną stroną Kościoła greckokatolickiego, albo czego tam brakuje, czy jest taki obszar, który my jako dominikanie moglibyśmy zagospodarować, bo mamy odpowiednie umiejętności i doświadczenia. Nie wszędzie i na wszystkie możliwe sposoby, ale specjalizacja w konkretnej dziedzinie i zagospodarowanie jakiegoś braku na Ukrainie.

O polskim kaznodziejstwie

– Kaznodziejstwo to dla mnie nie tylko głoszenie kazań i rekolekcji. Wymiar głoszenia zaczyna się od spotkań indywidualnych, rozmów, spowiedzi, poprzez tradycyjne homilie, jak i mniej tradycyjne sposoby, czyli poprzez media czy zupełnie poboczne, jak działalność artystyczna. Formą głoszenia, może skierowaną do węższych kręgów odbiorców, będzie również działalność intelektualna. Jeśli przepowiadanie Ewangelii zarysujemy tak szeroko, to w Polsce jest z tym bardzo różnie. Są miejsca bardzo piękne i dynamiczne, ale też takie, które są sztywne, tchną nudą i bardziej odstraszają niż przyciągają.

O obecności dominikanów w mediach

– Chcemy rozwijać dwa obszary naszej medialnej działalności. Pierwszym jest środowisko związane z wydawnictwem „W drodze”, czyli miesięcznik i książki, które warto pielęgnować. A drugi tworzą młodsi bracia, którzy w Internecie szukają dróg docierania do ludzi. Te dwie rzeczy już są i trzeba o nie zadbać. Przy tym ważny jest moment otwartości – na coś nowego, co pojawi się w którymś bracie albo wyniknie z jakiejś sytuacji.

O dominikańskim duszpasterstwie

– Chciałbym wzmocnić duszpasterstwa, które są przy naszych klasztorach. To nasz znak firmowy. Jeśli popatrzymy na liczebność całej naszej prowincji i procent oddelegowanych np. do duszpasterstw akademickich, to tych osób jest bardzo mało. Dlatego chciałbym zachęcić większą liczbę braci do pracy w tych obszarach. Trzeba się jeszcze zastanowić, jak ich przygotować do tej pracy, żeby mieli dużo atutów w rękach.

O własnym pomyśle na bycie prowincjałem

– Na razie nie chcę mieć pomysłów. Nie chodzi o to, że wyrzekam się myślenia. Ale na początku posługi prowincjała bardziej ciekawi mnie, co myślą bracia, w jakiej są sytuacji. Mogę ustalić strategię, która będzie wydawała mi się idealna, ale może się okazać, że jest za duża lub za mała na ludzi, których mamy na pokładzie.

Dlatego najpierw chciałbym się zapoznać z realiami – jak funkcjonują klasztory, jakie są ich problemy, jakie są ich mocne i słabe strony. Planuję objazd całej prowincji i spotkania ze wszystkimi braćmi. Część moich działań będzie wynikała z tego, co zostanie zapisane w aktach kapitulnych, a część z tego, co usłyszę w poszczególnych klasztorach. Jako prowincjał nie mogę realizować prywatnej wizji, bo jestem tylko wykonawcą decyzji kapituły. Teraz mogę przeciw niektórym nawet protestować, a inne faworyzować, ale w Radzie jest siedem osób i decyzje podejmujemy w demokratycznym głosowaniu.

Po tym objeździe będę musiał udać się „osobno na miejsce pustynne”, gdzie nikt nie będzie wołał, dzwonił i wtedy zastanowić się, jak działać dalej, jak realizować powierzone mi zadania. Taka jest moja strategia mniej więcej do wakacji, żeby w czerwcu wiedzieć jak przekładać teorię na praktykę. Wtedy dopiero się okaże, co postawię na pierwszym miejscu.