Właściwie nie powinnam pisać na ten temat, ponieważ w naszej rodzinie za przekazywanie wiary dzieciom odpowiedzialny jest mój mąż.

To on zagania chłopców do wieczornej modlitwy, pilnuje ich w kościele, zaczyna modlitwę przy stole. Nie jest to bynajmniej dziełem przypadku, ale naszej świadomej decyzji opartej na przekonaniu, że wiarę dziedziczymy po mieczu, a nie po kądzieli, jak się powszechnie sądzi. Drodzy Ojcowie, Mężowie! Co tu dużo mówić: To Wy jesteście odpowiedzialni za zbawienie swoich rodzin.

Męskie rytuały

Trzeba jednak zachować umiar. W naszej rodzinie, mimo szlachetnych założeń, popadliśmy w przesadę. Ponieważ jestem gadułą i mam skłonność do dominacji, w pewnym momencie przestałam uczestniczyć w pacierzu, ustępując w ten sposób pola mojemu mężowi w wychowywaniu naszych dzieci do wiary. Tym samym wieczorna modlitwa stała się domeną mężczyzn. Wtedy doszliśmy do wniosku, że chyba nie o to chodzi. Lepiej, jeśli dzieci będą widziały oboje swoich rodziców klęczących przed Panem Bogiem. Ostatnio staramy się tak zorganizować wieczór, żeby to się udało.

Rodzinny rachunek sumienia

Modlimy się własnymi słowami. Każdy mówi, za co dziękuje, dzieci często spontanicznie przepraszają, na przykład za to, że się ze sobą kłóciły. Bywa, że ich modlitwa staje się ich rachunkiem sumienia, bo wywlekają najróżniejsze drobne spory i większe awantury i nieposłuszeństwa. Zdarza się także, że nasz starszy, czteroletni syn, poucza nas, że też powinniśmy przeprosić, że na niego krzyczeliśmy albo się złościliśmy.

W zasadzie ta nasza modlitwa przypomina rodzinne spotkanie, podczas którego każdy mówi, co mu leży na sercu. Tyle że do tego spotkania zapraszany jest Pan Bóg. Te nasze podziękowania przeplatamy modlitwą Ojcze nasz i Aniele Boży. Czasem dzieci chcą się pomodlić także modlitwą Zdrowaś Maryjo. Zwłaszcza nasz starszy syn do tych modlitw podchodzi ambicjonalnie i ma ogromną frajdę, że umie je na pamięć.

 

Modlitwadzieci_08

“Nie modliłem!”

Chłopcy podczas modlitwy zachowują się różnie. Czasem uklęknięcie między mamą i tatą jest okazją do przytulenia się, innym razem skaczą po łóżku i nie mają ochoty brać udziału w modlitwie. Młodszy, dwuipółletni syn mówi wprost: „Ja nie modlę” albo z dumą oznajmia już po skończonym pacierzu : „Nie modliłem!” Starszy zwykle ma wiele do powiedzenia i nie przepuści takiej okazji, więc gdy przychodzi jego kolej na dziękowanie, klęka posłusznie i dziękuje: za to, że się narodził, za piękną pogodę i za to, że ma takiego fajnego brata do zabawy i że tak dobrze pomagał mamie przy gotowaniu obiadu. Modlimy się o pokój na świecie i za papieża Franciszka. Dzieci się tego uczą i zdarza się, że przypominają, gdy my zapomnimy.

Wiele pięknych treści religijnych zostało zawartych w pieśniach kościelnych. Ostatnio na topie były kolędy. Dzieci wyciągają z nich prawdziwe bogactwo:

– Matka Boska w stajence!!! – śpiewa mój młodszy syn.

– A co ta Matka Boska robi w tej stajence? – podpytuję.

– Rąbie drewno! – odpowiada bez wahania.

– A na co ona to drewno rąbie?

– Na pieńki.

 

Modlitwadzieci_02

 

Zdarza się, że w ciągu dnia modlimy się modlitwą Anioł Pański, na którą woła nas hejnał w Radiu Kraków. Chłopcy na dźwięk trąbki odrywają się nawet od najbardziej zajmującej zabawy i kurcgalopkiem przybiegają do kuchni, żeby posłuchać. Potem wyłączamy radio i odmawiamy modlitwę. Chwila wyciszenia, akurat w połowie dnia.

Na pewno jest więcej sposobów uczenia dzieci modlitwy, macie coś do polecenia?

fot. Flickr.com|ryanhsuh31|Ginaswords|kellyhogaboom